Share it!

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na szybko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na szybko. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 lutego 2014

"Z pszczołami nig­dy nic nie wiado­mo. Ani z mi­siami, pro­sia­czka­mi, króli­kami, sowami..."

Co podarować na urodziny komuś, o kim tak naprawdę niewiele się wie? Oczywiście: filcową zakładkę do książek :) Zakładam, że prawie każdy lubi czytać książki, a jeśli jest inaczej - proszę, nie wyprowadzajcie mnie z błędu.
W razie czego zawsze można się dyskretnie upewnić...

Dlaczego sówka? Trochę dlatego, że od dzieciństwa kojarzy mi się z książkami:
"Na południe od Rogowa
Mieszka w leśnej dziupli sowa,
Która co dzień, aż do rana,
Tkwi nad książką zaczytana"*

A jeszcze bardziej dlatego, że filcowe sówki uważam po prostu za tak urocze, że kiedyś musiałam zrobić choć jedną. A że akurat przyszły tkaniny na kolejną lalę i strasznie chciałam je "wypróbować" - filcowe ostały się jedynie oczy, łapki i dziobek:) Do tego zwisająca tasiemka z koralikami i akrylowy kwiatuszek dla ozdoby oraz ładne opakowanie i...
Voilà!

Mam nadzieję, że i Wam przypadła do gustu:)
Przyznam, że trudno mi było wypuścić ją z gniazda, więc pewnie niedługo sprawię sobie podobną:)


P.S. Chciałabym podziękować Panu Brzechwie za wiersze dla dzieci, a Panu Znanieckiemu za "Socjologię wychowania", która 7 latach stania na półce wzięła udział w sesji zdjęciowej i tym samym na coś się wreszcie przydała:D

 * fragm. wiersza J. Brzechwy "Sowa"

sobota, 7 września 2013

Lavendove


Tak to już jest, że w blogosferze handmade'owej królem jest Czas - ten pierwotny - cykliczny. Trochę taki, jaki dawniej rządził na wsi, kiedy rytm życia wyznaczały pory roku. Gdzieniegdzie jeszcze tak jest. Wiosna, lato, jesień, zima. Zielenie, żółcienie, brązy, biele. Kwiatki, owoce, liście, śnieżynki. I tak w kółko, w kółko, w kółko... Zadumałam się.

.

Na większości blogów związanych z szyciem woreczkowe szaleństwo - wszak niedawno zakończyły się zbiory tegorocznej lawendy.

Z wakacyjnych, powiedzmy, wojaży i ja przywiozłam ździebko i wczoraj właśnie późną nocą woreczki zostały poszyte, zaopatrzone w sznurki, napełnione oraz rozwieszone w strategicznych miejscach - to znaczy prawie w całym mieszkaniu:)


Młócka nastąpiła poprzez energiczne ugniatanie lawendy w foliowym woreczku i tylko cudem uchowało się kilka całych gałązek na potrzeby dzisiejszych zdjęć. Chwilowo nie znalazłam też pod ręką lnu, za to wykorzystałam bawełnę o niezbyt gęstym splocie.


Od samego rana narkotyzuję się zapachem, który wydobywa się z woreczków (dla wzmocnienia efektu od czasu do czasu rozkruszając w palcach po jednym ziarenku). Wwąchuję się. Zapach lata:)

A, jeszcze jedno - lawenda jest tzw. rośliną miododajną (lub raczej nektarodajną) - jeśli wierzycie Einsteinowi w kwestii pszczół - koniecznie posiejcie ją w ogródku.
Na balkonie też można.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...